Mszał

Moje spotkanie z „Mszałem”

Pierwsze spotkanie z mszałem

Przed wojną i jeszcze w czasie okupacji wszyscy członkowie mojej rodziny modlili się z „książeczek do nabożeństwa”. Były książeczki większe, z którymi chodziło się na mszę św. w niedziele i takie maleńkie, które zabieraliśmy na wycieczki do Puszczykowa. W wojennym roku 1942 przygotowywałem się do I Komunii św. Uczyła mnie wtedy pani prof. Z. Swinarska. Pamiętam jak dziś: Przyjeżdżała z Lubonia bardzo rychło rano, szła do Kościoła św. Wojciecha, jednego z dwóch otwartych jeszcze w Poznaniu dla Polaków, a później przychodziła na lekcje. Miała zawsze ze sobą dużą, grubą książkę w specjalnej torebce. Kiedyś otworzyła ją i pokazała mi mszał. Wytłumaczyła mi, że właśnie z takiej samej książki modli się kapłan w czasie mszy św. Od tego czasu zacząłem marzyć o własnym mszale.

Własny mszalik

Pierwszy własny mszalik otrzymałem w roku 1945. Nie był to jednak duży upragniony „Benedyktyn”, ale mały niedzielny mszalik- wydrukowany w Ameryce. Brakowało w nim formularzy na uroczystości świętych, ale były ładne komentarze liturgiczne.

Wnet ten „mszał” przestał mi wystarczać. Wydano w Katowicach „Mszał na niedzielę i swięta” ks Tomanka. Oszczędzałem parę tygodni, oglądałem wiele razy na wystawie… Wreszcie kupiłem go. Wnet nauczyłem się nim posługiwać. Aby móc nadążyć za celebrantem, wyszukiwałem takie kościoły, w których księża wolno odprawiali Mszę św. Służył mi ten mszalik długie lata. Uczyłem się go rozumieć. Czytałem liturgistów Parscha i Dom Guerangera. W miarę jak poznawałem łacinę, chciałem mieć wszystkie teksty po łacinie – by modlić się tak, jak kapłan.

Własny mszał łaciński

W 1954 r. wybierałem ksiązki na prezenty gwiazdkowe. W księgarni św. Wojciecha zapytałem przypadkowo o „mszał’. Myślałem o wyśnionym „Benedyktynie”. Nie mieli. Pokazali mi coś innego. Zgrabną książeczkę, oprawioną w skórę, ze złoconymi brzegami i całą masę kolorowych wstążeczek. To był prawdziwy, łaciński mszał z wydawnictwa Pustota. Pierwszy raz korzystałem z tego mszału na Pasterce w kaplicy SS. Karmelitanek. Służyłem wtedy do mszy św. Rozumiałem tę piękną lekcje Bożego Narodzenia z listu św. Pawła do Tytusa o objawieniu się łaski Boga Zbawiciela naszego wszystkim ludziom i o tym, ze On sam wydał siebie za nas. Zakonnice śpiewały o wielkim cudzie Synostwa Bożego.

I szedł za mną ten mszał przez studia uniwersyteckie. Wędrował w plecaku przez Szwajcarię Kaszubską, jeździł na rowerze i w góry. Przyzwyczaiłem się do tego mojego towarzysza. Ojciec Stanisław- dominikanin uczył nas w tym czasie spiewu, chyba mszy: „De Angelis”. Schodziliśmy się gromadnie na „naszą” mszę św. Może w tym było trochę snobizmu, ale to był zdrowy snobizm.

Skończyłem studia. W tym czasie już duza część mojej rodziny posługiwała się mszalikami. One była akademią duchową i nauczycielem Pisma św. Nadszedł rok 1959, w którym przekroczyłem próg seminarium. Jeszcze kilka miesięcy korzystałem ze starego Pustota, ale zauważyłem w nim wiele braków. Nie było nowych formularzy. Wnet otrzymałem nowy mszał z zagranicy. I znowu staliśmy się nierozdzielnymi przyjaciółmi. Potem doszedł brewiarz, ale mszał- modlitewnik z chłopięcych lat pozostał na pierwszym planie.

Mszał na Ołtarzu

Aż wreszcie za biskupem odmawiałem z moje mszału słowa: Suscipe Sancte Pater- Przyjmij Ojcze święty, wszechmogący, wieczny Boże, tę niepokalaną hostię… To był dzień zesłania Ducha Świętego. Dzień moich święceń kapłańskich. Nazajutrz w kościele-baraku wypełnionym po brzegi ludźmi, podchodziłem do ołtarza. Leżał na nim duży, czerwony mszał. Czytałem w introicie, jak Pan karmił wyborną pszenicą i sycił miodem z opoki. Dla mnie ziarnami były zdania zamknięte w mszale, a miodem – Eucharystia.

Ks. Włodzimierz Wysocki

Przewodnik Katolicki 30 I 1966 nr 5, str.37-38

One response to “Mszał

  1. Króluj nam Chryste!
    Serdecznie się cieszę , że w rodzinnym prawie mieście mojej babci, która wychowała sie we Wronkach, Głuchowie, Eleonory Kudeli, jest Sparawowana Msza Św. Wszechczasów, osobiście szukam możliwości wstąpienia do jakiegokolwiek seminarium celem odprawiania tejże Mszy.
    Do rzeczy.
    Bardzo polecam ten link: http://www.echochrystusakrola.net/

    Dawid z Chełmży

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s